Kara śmierci po raz ostatni została wykonana w 1988 roku. Dlaczego? Uznano ją prawdopodobnie za niehumanitarną oraz kolidującą z normami cywilizacyjnymi. Zaczynając od początku – człowiek jest drapieżnikiem. Bardzo wyjątkowym trzeba mu to przyznać. W naturze podział jest bardzo prosty jesteś drapieżnikiem lub ofiarą, żadne ze zwierząt nie próbuje tego podważać. Oznacza to, że czasem muszą zabić mając ku temu powód. Zdarza się też że zwierzę zabije przedstawiciela swojego gatunku, z jakich powodów? Czasem chodzi o obronę a czasem o zwykłą agresję. Jest to zupełnie normalne. Człowiek jednak odrzucił ten stan rzeczy. Pewnego dnia powiedział sobie „to złe” i powoli, krok po kroku przybrał maskę istoty inteligentnej i w gruncie rzeczy dobrej, odróżniającej się od zwierząt tym że myśli i czuje a także posiada swojego rodzaju kodeks moralny, odrębny dla różnych kultur. Wszystko to jednak jest fałszem, snem w który każdy z nas chciałby wierzyć. Człowiek jest zbyt inteligentny by zabijać, to odróżnia nas w końcu od zwierząt, prawda? Jednak drapieżnik zawsze nim pozostanie, natury nie można oszukać. Można przytępić instynkty, wytresować, nauczyć pewnych odruchów jednak zawsze gdzieś w środku będzie ukrywało się coś co jest starsze od naszego gatunku.
Tak więc człowiek żył przez wieki budując piękną rzeczywistość w którą chciał wierzyć, rzeczywistość w którym jest gatunkiem miłującym sztukę, piękno oraz posiadającym uczucia wyższe takie jak sumienie. Ustalił nawet zasady – nie będziesz zabijał. Jednak co się stanie kiedy człowiek przejrzy na oczy i zrozumie jaka jest prawda? Nie zabijamy dlatego, że nie chcemy i nie możemy. Nie robimy tego tylko dlatego, że nam tak powiedziano, wyszkolono przez setki lat. Co się mówi od wieków? Morderstwo to praktycznie najgorsze co możesz zrobić i powinna czekać Cię surowa kara. Bardzo szybko jednak życie zweryfikowało te poglądy: nie możesz zabić sąsiada bo nie, jednak iść na wojnę i zabić kogoś kogo się nawet nie zna? Żaden problem, może nawet zostaniesz bohaterem. Co ciekawsze, te same organy które w czasach pokoju uważają morderstwo za czyn odrażający podczas wojny zmuszając wręcz do mordowania. Dlaczego? Prosty argument: bronimy się przed nieprzyjacielem, morderstwo w samoobronie jest wybaczalne. A skoro my się bronimy to czemu nieprzyjaciel miałby tego nie robić? W skrócie – człowiek nie umie istnieć bez zabijania. Prędzej czy później będzie musiał pozbawić życia. Oczywiście nie każdy człowiek, ale jako gatunek wprost nie umiemy się przed tym powstrzymać. I tutaj trafiamy do punktu wyjścia – kara śmierci czyli wymazanie sprawcy ze społeczeństwa. Nie odizolowanie, nie torturowanie dożywociem lecz po prostu usunięcie z grona obywateli raz a dobrze, bez szansy na powrót, bez potrzeby utrzymywania.
Dlaczego przy całej naszej akceptacji dla wojen tak bardzo chcemy szanować życie kryminalistów? By pokazać im, że jesteśmy lepsi czy też by udowodnić to sobie? Nie rozumiem czemu pozwalamy by w bezsensownej walce o pieniądze i ziemie ginęli nasi ojcowie, synowie, bracia, wielokrotnie wspaniali i dobrzy ludzie a tak bardzo martwimy się życiem mordercy, gwałciciela czy pedofila. Odczuwamy wyrzuty sumienia na myśl o jego biednych rodzicach, jego uczuciach. Jednak powinniśmy o nich zapomnieć. Priorytetem jest ofiara oraz jej rodzina. Każde z wymienionych przestępstw, powtarzam każde z nich nie dotyka jedynie ofiary. Morderstwo odbija się na życiu wielu innych ludzi. Wyobraź sobie taką sytuację: masz dwudziestoletnią córkę czy też syna który nagle zostaje Ci brutalnie odebrany. Wszystkie wspólne lata nagle przestają istnieć, stają się nierzeczywiste gdyż zniknęła osoba którą łączyłeś ze wspomnieniami. Wszystkie wasze plany, marzenia zostają zburzone. Nigdy nie zobaczysz jak kończy studia, bierze ślub, jak daje Ci wnuki. Do końca życia każdego dnia, każdej nocy będziesz pamiętał o swoim dziecku które Ci odebrano. Staniesz się więźniem. I nic tego nie zmieni, możesz tylko łagodzić ból. To samo dotyczy gwałtu czy pedofilii – skutki tych przestępstw odbijają się na całym przyszłym życiu i niejednokrotnie wpływają na otoczenie ofiary. Każde z wyżej wymienionych przestępstw niszczy wiele żyć za jednym razem. Burzy marzenia, plany oraz odbiera największy skarb – nadzieję. Jednak wielu ludzi chce zrobić coś w ich mniemaniu dobrego, ocalić kata. Ocalić sprawcę tego bólu. Czy nie mają racji? Wszak zemsta nic nie daje. Tyle, że to nie zemsta. Kara ma być współmierna do czynu, ktoś kto niszczy życie innemu człowiekowi powinien mieć je zniszczone w tym samym stopniu. Na miejsce jednej łzy wylanej przez ofiarę czy też rodzinę ofiary powinien wylać sto własnych łez. Nic w tym dziwnego, to uczciwe rozwiązanie – wszak chcąc być cywilizowanymi uchwaliliśmy prawo które dotyczy każdego. To nasza pierwsza szansa – żyć przestrzegając prostych zasad moralnych. Jeżeli je jednak łamiesz powinna spotkać Cię możliwie surowa kara która przede wszystkim powinna być sprawiedliwa. A gdzie sprawiedliwość w sytuacji w której każemy rodzinie opłakującej stratę bliskiej osoby płacić na utrzymanie sprawcy? Jak nazwać sytuację gdy rodzice wiedzą, że bezpowrotnie stracili dziecko a sprawca tego wszystkiego siedzi bezpiecznie i czeka na kolejną szansę której ich ukochane dziecko już nie dostanie? Gdzie sprawiedliwość gdy w ramach „kary” każemy całemu państwu go utrzymywać? To nagroda. Zabij a do końca życia się Tobą zaopiekujemy. Całym sercem jestem temu przeciwny. Uważam, że jeżeli zabiłeś sam powinieneś stać się celem, wiedzieć że całe państwo chce Twojej głowy. Powinieneś czuć się ścigany, powinieneś czuć bezradność tak by kara była już tylko ulgą w Twoim cierpieniu i cierpieniu pokrzywdzonej rodziny. To wszystko na co zasługujesz. Życie jest dla tych którzy je szanują. Okrutne? Tak. Ale czy sam byłeś lepszy? Przestępcy wykorzystują fakt że chcemy czuć się lepszymi. W cyniczny i bezduszny sposób bo wiedzą, że w przeciwieństwie do nich mamy pewne zasady. Jednak historia ludzkości pokazuje, że tymi zasadami rządzi jedynie punkt widzenia a ten można zawsze zmienić, wszak zabicie jednego człowieka na ulicy to morderstwo ale zabicie stu w określonym miejscu i czasie to szansa na ordery i miejsce w historii. Tak więc skoro nie mamy oporów przed zabijaniem w imię państwa czemu mamy opory przed pozbawieniem życia w imię sprawiedliwości i ku zwiększeniu poczucia bezpieczeństwa w społeczeństwie? Nie wiem. Jednak ludzie którzy uważają że są bezkarni i mogą robić wszystko na co tylko przyjdzie im ochota powinni zostać zatrzymani raz a dobrze. Bez zbędnego wahania się, ponieważ oni go nie okazują. Powinni zrozumieć, że stoi ktoś ponad nimi.
Człowiek nie przestał zabijać…. po prostu zmienił sposób wykonywania. Im bardziej dla ludzi staje się cenniejsze życie, dobra doczesne itp. tym bardziej człowiek atakuje człowieka właśnie w to. Po co kogoś zabić jak można go upokorzyć, zniszczyć wszystko, zranić tak że już nie wstanie, zrobić z niego śmiecia i odebrać radość której tak wszyscy pragną? Po co zabijać jego ciało, skoro dzisiejsza rzeczywistość pozwala zabić jego duszę? Być może nie zabijamy się nawzajem jak kiedyś, ale zabijamy swoje dusze a człowiek wcale nie jest taki inteligentny, bo nawet tego nie widzi… Współczesność dała człowiekowi władzę nad ludzkim umysłem i duszą, dlatego ciało przestało być główną ofiarą. Dzisiaj ludzie są tak słabi, że możesz ich “zabić” jednym słowem. A ich dusza bezpowrotnie będzie cierpieć męki do końca istnienia. A jeśli w wyniku ran zacznie robić tak samo złe rzeczy, to jest szansa że jeśli sprawiedliwość o której mówisz odezwie się jako ostatnia i wszyscy usmażą się w piekle lub po prostu rozkruszą się w nicości….
A jeśli chodzi o karę śmierci to wszystko może się zmienić, bo i tak się o tym mówiło całkiem niedawno. Rząd ma wiele problemów dlatego tym się nie zajmuje. Najpierw musi przyjść ktoś kto będzie wstanie założyć mocny fundament i się utrzymać, a potem można mówić o zmianach. Moje wychowanie każe mi powiedzieć, że ludzie tacy powinni nie siedzieć w więzieniu zwykłym, tylko dostać kawałek ziemi, być przy tym kawałku ziemi zamykanym i pracować na przeżycie. Jeśli nic nie urośnie, nie będą jeść, jak zapracują to będą. Jednak doświadczenie mówi mi: “nie okazuj litości bo sama jej nie doznasz…” więc po co myśleć o zbawieniu Ziemi, jak można i pomyśleć o jej zagładzie? Po co bać się ciemności jak można jej wyciągnąć rękę? Więc w myśl biblijnych słów z przypowieści o chwaście: “Królestwo niebieskie podobne jest do człowieka, który posiał dobre nasienie na swej roli. 25 Lecz gdy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel, nasiał chwastu między pszenicę i odszedł. 26 A gdy zboże wyrosło i wypuściło kłosy, wtedy pojawił się i chwast. 27 Słudzy gospodarza przyszli i zapytali go: “Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swej roli? Skąd więc wziął się na niej chwast?” 28 Odpowiedział im: “Nieprzyjazny człowiek to sprawił”. Rzekli mu słudzy: “Chcesz więc, żebyśmy poszli i zebrali go?” 29 A on im odrzekł: “Nie, byście zbierając chwast nie wyrwali razem z nim i pszenicy. 30 Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa; a w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw chwast i powiążcie go w snopki na spalenie; pszenicę zaś zwieźcie do mego spichlerza.” Chwasty do likwidacji…. Pytanie tylko ile dzisiaj rośnie pszenicy, a ile chwastów?